Zarządzanie finansami domowymi może być bardzo “intratnym” zajęciem, a na pewno “dochodowym”. Dlaczego w cudzysłowie? Czyżby było akurat na odwrót? Nic z tych rzeczy. W cudzysłowie, ponieważ nie jest to dochodowe w stricte dosłownym tego słowa znaczeniu, natomiast pozwala poczynić ogromne oszczędności, które przy zastosowaniu nowoczesnej marketingowej nomenklatury są niejako dochodem. Coś, co moglibyśmy wydać w ciemno bez głębszego zastanowienia zostaje w naszym portfelu tak jakby z zewnątrz wpłynął do naszej kiesy dochód.

Przeciętny człowiek nie zastanawia się zbytnio nad tym na co, kiedy i w jakich ilościach wydaje pieniądze. W związku z tym duże ich sumy wypływają z portfeli przeciętnych Kowalskich, jak to się zwykło mówić, a oni mają poczucie, że wciąż za mało zarabiają. Dlatego m. in. w Internecie powstały już dawno strony, na których zachęca się do zgłębienia tajników finansów domowych, do ogarnięcia stajni Augiasza, ja by to można było powiedzieć, i spowodowania że pieniądze zamiast bez sensu wyciekać z naszego portfela mogą w nim pozostać i zostać spożytkowanymi na bardziej przemyślane cele, zakupy, na coś po prostu przydatnego.

Aby oszczędzać trzeba myśleć

Kluczem do sukcesu jest świadomość tego, że coś jest nie tak, a potem odwrócenie procesu i spowodowanie, żeby działał na naszą korzyść. Z czasem można dojść do takiej wprawy, co pokazali już niejednokrotnie ludzie “z sieci”, że z narzekaczy i wiecznych “tych biednych” można zacząć gromadzić naprawdę pokaźne ilości gotówki. Można ją potem inwestować w np. jakiś własny biznes. Im więcej działania i obserwowania zależności finansowych, tym większa łatwość w przekuwaniu pomysłów na żywy pieniądz, tym większe odciążenie budżetu domowego i w efekcie większe zadowolenie z życia, a o to przecież nam wszystkim powinno chodzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *